Polska przegrała z Francją, zakończyła ze srebrnym medalem olimpijskim
Reprezentacja Polski mężczyzn w piłce siatkowej powróciła na olimpijski szczyt po 48 latach, zdobywając srebrny medal w finale turnieju w Paryżu. To historyczne osiągnięcie – pierwszy medal od zwycięstwa w Montrealu 1976 roku, kiedy to po złoto Biało-Czerwonych poprowadził Hubert "Kat" Wagner.
Finał: Polska – Francja (0:3)
W finale przyszło zmierzyć się z gospodarzem, obrońcą tytułu – Francją. Mimo ogromnego zapału i wsparcia, sety zakończyły się 19‑25, 20‑25, 23‑25. Francuzi dominowali zagrywką, bronili skuteczniej, zablokowali polskie ataki – szczególnie zauważalny był rozmach teamu grającego prawie jak na „home court”.
Mimo porażki, 0:3 oznacza historyczne wydarzenie – pierwszy odmiernik srebrnego medalu od 1976 roku. Polska potwierdziła, że stać ją na powrót do światowej elity, a precyzyjna taktyka Francji oraz doping własnych kibiców przechyliły szalę na ich korzyść.
- Jeśli ktoś zaoferowałby nam ten medal przed igrzyskami, podpisalibyśmy się pod tym krwią. - Tak wartość srebra podkreślił trener Nikola Grbić
Półfinał: Polska – USA (3:2)
Najbardziej dramatyczny mecz całych igrzysk – pojedynek z USA – przyniósł zwrot akcji, refleks i ducha walki Polaków. Pierwszy set padł łupem biało‑czerwonych, zakończony 25‑23 po wyrównanej walce. Potem nadeszła potężna odpowiedź Amerykanów: dwa sety w dominującym stylu (25‑27, 14‑25), wybijając Polaków z rytmu i wywołując kryzys.
W czwartym secie kluczowy moment – trener Grbić wykorzystał przerwę taktyczną, wykorzystując chwilę słabości rywali. Leon przejął kontrolę, składając atak i serwis, który ustawił wynik na 25‑23. Emocje, presja i zacięta walka – polski kapitan rozniecił nową falę motywacji.
reuters.com
W tie‑breaku emocje sięgnęły zenitu – walka punkt za punkt. Ostatecznie, przy stanie 15‑13, blok Amerykanina skończył w aut, co przypieczętowało przełamanie 48‑letniej tradycji nieobecności Polski w finale olimpijskim. Leon zdobył 26 punktów, Huber i Fornal wspierali, a cały zespół rozsypywał emocje pod płytą.
Ćwierćfinał: Polska – Słowenia (3:1)
Pierwszy historyczny krok Polaków na igrzyskach – ćwierćfinałowe zwycięstwo nad Słowenią – zakończyło wieloletnią klątwę drużyny, która od 2004 roku nie potrafiła przebić się poza tę rundę. Polska wystąpiła tu jako lider rankingu FIVB i potwierdziła swoją dominację, wygrywając 25‑20 w pierwszym secie dzięki agresywnej zagrywce i mocnym atakom Leon–Kurek.
Druga partia okazała się wyrównana – Polska prowadziła, ale Słowenia wyrównała dzięki solidnej grze w bloku. Pomimo porażki 24‑26, Polacy odzyskali rytm i kontrolę w trzeciej odsłonie, wygrywając ją 25‑19. W kluczowych momentach Wilfredo Leon i Bartosz Kurek zdobyli kluczowe punkty, pokazując że przeciwnicy nie są w stanie sprostać ich sile.
Czwarty set był popisem zespołu – zagrywka znów robiła przewagę, blok dominował i mimo że Słowenia próbowała walczyć, Polacy kontrolowali przebieg akcji, zamykając mecz przy 25‑20. Emocje eksplodowały po ostatniej piłce – łzy, radość i obecność Igi Świątek obok – symboliczny moment odbudowy olimpijskiej tożsamości drużyny.
Polska reprezentacja mężczyzn w Paryżu zapisała się złotymi zgłoskami w historii – przerwana klątwa ćwierćfinałów, dramatyczne zwycięstwo w półfinale i srebrny medal w finale po 48 latach. Wilfredo Leon, Bartosz Kurek, Jakub Kochanowski i reszta drużyny pokazali wolę, umiejętności i serce do walki – nawet gdy zabrakło trochę sił fizycznych w meczu decydującym. Teraz przed Polską próba utrzymania kursu na międzynarodowe działa – w kierunku Los Angeles 2028.