Pokaz siły Biało-Czerwonych w Ningbo
Reprezentacja Polski siatkarzy rozegrała w chińskim Ningbo turniej, który na długo zapadnie w pamięć kibiców. Biało-Czerwoni z meczu na mecz nabierali rozpędu, by w wielkim finale rozbić aktualnych mistrzów świata – reprezentację Włoch – w trzech setach. Zwycięstwo 3:0 (25:22, 25:19, 25:14) było nie tylko efektowne, ale też bezdyskusyjne.
Trzeci finał – druga korona
To dopiero trzeci w historii występ Polaków w finale Ligi Narodów. Po przegranej z Brazylią w 2021 roku i triumfie nad USA dwa lata później, przyszedł czas na starcie z dobrze znanym rywalem – Włochami. Oba zespoły miały świeżą historię wielkich finałów: Polacy ulegli im w meczu o złoto mistrzostw świata 2022, ale zrewanżowali się rok później w finale mistrzostw Europy. Tym razem spotkali się w finale Ligi Narodów – i to Włosi debiutowali w tej roli.
Bez Fornala, ale z charakterem
Mimo braku Tomasza Fornala, który doznał urazu kostki w półfinale, Polacy wyszli na boisko niezwykle skoncentrowani. Zastąpili nieobecnego lidera zespołową siłą i żelazną dyscypliną. Już w pierwszym secie rozgrywający Marcin Komenda świetnie prowadził grę, Jakub Nowak nękał rywali serwisem, a Wilfredo Leon skutecznie kończył kontrataki. Włosi długo dotrzymywali kroku, ale w końcówce seta to Polacy pokazali większy pazur – Leon atakował bezlitośnie, a Kamil Semeniuk domknął partię.
Włoski chaos, polska perfekcja
Drugi set pokazał, że Włosi nie byli w stanie podnieść się po przegranej pierwszej partii. Nerwowość i dyskusje z arbitrem – z Simome Giannellim na czele – doprowadziły do przerwy taktycznej, a nawet groźby kar za opóźnianie gry. Tymczasem Polacy utrzymywali chłodną głowę. Świetnie funkcjonował blok, obrona była szczelna, a atak różnorodny.
W kluczowym momencie meczu trener Nikola Grbić wprowadził młodego środkowego Szymona Jakubiszaka. Choć debiutant odczuwał presję, jego koledzy – zwłaszcza Jakub Kochanowski – błyszczeli. Włosi nie mogli znaleźć sposobu na uporządkowanie swojej gry, a przewaga Polaków systematycznie rosła.
Dominacja w trzecim secie
Ostatnia partia była już formalnością. Polacy grali jak natchnieni. Kewin Sasak coraz lepiej radził sobie w ataku, Popiwczak fruwał w obronie, a Komenda rozgrywał z polotem. Włosi byli bezradni – brakowało im lidera, który wziąłby grę na swoje barki, a każde ich potknięcie było bezlitośnie wykorzystywane przez naszych siatkarzy.
Na parkiecie dominowali wszyscy – przyjmujący, środkowi, atakujący. Polacy grali zespołowo, z pasją, ale też z olbrzymim spokojem. Trener Nikola Grbić mógł być dumny – jego zespół był perfekcyjnie przygotowany taktycznie i mentalnie.
Mocna puenta w stylu mistrzów
Finałowa odsłona zakończyła się wynikiem 25:14 – obrazem pełnej dominacji reprezentacji Polski. To zwycięstwo było nie tylko efektowne, ale i znaczące. Biało-Czerwoni wysłali wyraźny sygnał przed nadchodzącymi igrzyskami w Paryżu: są w formie, gotowi na największe wyzwania i głodni sukcesów.
Wynik meczu finałowego: Polska – Włochy 3:0 (25:22, 25:19, 25:14)