Sensacja w pierwszym secie, potem opanowały sytuację
Reprezentacja Polski nie rozpoczęła mistrzostw świata w siatkówce na Phuket w Tajlandii tak, jak sobie tego życzyła. W pierwszym meczu turnieju Biało-Czerwone niespodziewanie straciły seta z niżej notowanym Wietnamem, czym zaskoczyły nie tylko kibiców, ale i samych siebie. Ostatecznie jednak wygrały 3:1 (23:25, 25:10, 25:12, 25:22), choć nie obyło się bez kolejnych trudnych momentów.
Zimny prysznic na początek
Polki przystępowały do turnieju jako jedna z ekip typowanych do walki o medale – m.in. dzięki znakomitemu trzeciemu miejscu w Lidze Narodów. Rywalizacja z Wietnamem miała być spokojnym wejściem w turniej, ale rzeczywistość szybko zweryfikowała te oczekiwania. W pierwszym secie rywalki postawiły zaskakująco twarde warunki.
Choć początek był wyrównany, a w ataku dobrze prezentowały się Martyna Czyrniańska i Martyna Łukasik, to zespół z Azji zdołał odrobić straty i wyrównać na 14:14 po skutecznym ataku Vi Thi Nhu Quynh. Mimo że trener Stefano Lavarini szybko zareagował i poprosił o przerwę, Wietnamki nie straciły rytmu i objęły prowadzenie 21:18. Polki odrobiły straty, a dzięki atakom Magdaleny Stysiak nawet wyszły na prowadzenie 23:21. Niestety, końcówkę kompletnie przespały i ku zaskoczeniu wszystkich przegrały inauguracyjnego seta 23:25.
Szybka odpowiedź i dominacja
Taka wpadka podziałała na nasze siatkarki jak zimny prysznic. W drugiej partii wróciły na boisko zmotywowane i zdeterminowane, by zatrzeć złe wrażenie. Efekt? Rozgromienie przeciwniczek 25:10. Polki narzuciły swoje tempo i grały zdecydowanie, nie dając rywalkom szans na nawiązanie walki.
Trzeci set miał podobny przebieg – podopieczne Lavariniego kontrolowały wydarzenia na parkiecie od pierwszej do ostatniej akcji, zwyciężając 25:12.
Kolejna wpadka i nerwowa końcówka
Gdy wydawało się, że Polki mają mecz pod pełną kontrolą, czwarty set przyniósł kolejne zaskoczenie. Wietnamki rozpoczęły go od serii sześciu wygranych akcji z rzędu. Na szczęście faworytki szybko się otrząsnęły i doprowadziły do remisu 8:8. Choć mecz wciąż nie układał się gładko, a każda zdobycz punktowa kosztowała sporo wysiłku, Polki zdołały przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść, wygrywając ostatnią partię 25:22.
Plan minimum blisko realizacji
Wygrana z Wietnamem, choć nie przyszła łatwo, przybliża Polki do awansu z grupy. Kolejne mecze rozegrają w poniedziałek z Kenią (15:30) i w środę z Niemcami (15:30). Zgodnie z przewidywaniami, zwycięstwo nad afrykańską drużyną powinno dać Biało-Czerwonym przepustkę do fazy pucharowej.
W 1/8 finału Polki mogą trafić na którąś z drużyn z grupy B – Włochy, Belgię, Słowację lub Kubę. Szczególnie groźne będą Włoszki, triumfatorki igrzysk w Paryżu i Ligi Narodów, które mają imponującą serię 30 zwycięstw z rzędu.