Rumunia postawiła trudne warunki
Polska reprezentacja siatkarzy rozpoczęła mistrzostwa świata od zwycięstwa 3:0 nad Rumunią (34:32, 25:15, 25:19). Choć wynik sugeruje pewną dominację Biało-Czerwonych, rzeczywistość na boisku — szczególnie w inauguracyjnym secie — była znacznie bardziej wymagająca.
Trudny początek, później pełna kontrola
Premierowa partia była zaskakująco wyrównana. Rumuni, mimo wyraźnie niższej pozycji w światowym rankingu, pokazali odwagę, solidną zagrywkę i niezłą organizację gry. Polacy przez długi czas nie potrafili narzucić swojego tempa i choć mieli w górze kilka piłek setowych, nie potrafili ich zamienić na punkt. Ostatecznie, po serii błędów z obu stron (łącznie aż 26 w tym secie!), to podopieczni Nikoli Grbicia wyszli zwycięsko z tej nerwowej końcówki — 34:32.
Drugi i trzeci set przebiegały już zgodnie z oczekiwaniami — Polacy przejęli kontrolę, ustabilizowali przyjęcie i zaczęli dominować w ataku. Rumuni opadli z sił, a przewaga jakości i głębi składu dała o sobie znać.
Grbić stawia na sprawdzoną szóstkę
Selekcjoner Nikola Grbić nie eksperymentował — posłał do boju dokładnie ten sam skład, który rozpoczął ostatni sparing z Brazylią. W pierwszym secie skorzystał tylko z jednej zmiany: Kamil Semeniuk pojawił się na boisku za Wilfredo Leona w przyjęciu zagrywki. W kolejnych partiach, gdy sytuacja była już bezpieczna, trener chętniej sięgał po zmienników, dając kilku zawodnikom okazję do wejścia w turniejowy rytm.
Semeniuk dobrze wywiązał się ze swojej roli — był elastyczny, grał zarówno na pozycji bliżej, jak i dalej od rozgrywającego, zastępując również Tomasza Fornala. To pokazuje, jak ważnym ogniwem pozostaje w rotacji.
Słabsza zagrywka, nerwy na otwarcie
Największym mankamentem w grze Polaków była tego dnia zagrywka. Brak rytmu i duża liczba błędów nie pozwoliły wykorzystać tego elementu jako broni. To właśnie przez problemy w polu serwisowym pierwszy set stał się tak wyrównany. Choć później było lepiej, z pewnością jest to obszar do poprawy przed kolejnymi meczami.
Kolejne starcie już w poniedziałek
Zwycięstwo nad Rumunią dało Polsce cenne trzy punkty, ale też kilka wniosków do analizy. Zespół Nikoli Grbicia pokazał, że potrafi opanować nerwy w trudnym momencie, ale do pełnej formy jeszcze trochę brakuje.
Kolejny sprawdzian już w poniedziałek o godzinie 15:30 czasu polskiego. Rywalem Polaków będzie reprezentacja Kataru.